***

Autor: Zenon Śmietana, Gatunek: Poezja, Dodano: 25 maja 2011, 10:01:12

w godzinie odjazdu
zostaje biała kartka
rozedrganego światła
na otarcie łez
nieznalezione odbicie
na dnie sadzawki
smutna ławica miedziaków
czekanie na
twarz boga
który zstąpił
do piekieł
rutyna

jego fioletowe imię
pisane dzień w dzień
na abażurach nosem
strzela miękkimi pąkami

obrasta seledynem mchów
jaśnieje 
przelewa się 
przez krawędzie wanny
w której płaczesz

podróżując
z pokoju do niepokoju
tłuczesz ogonem
pomniki

uwalniasz półdzikie zwierzęta
zaklęte w ścianie
stąpasz cicho
po węglach

w godzinie odjazdu
z białej kartki światła
wychodzi 
jasna lwica
przeczuwasz ją
choć czaiła się od dawna
w naszym
głębokim
dole

Komentarze (7)

  • Zenonie! Rutyna! Wydumana, ale rutyna. Nic się o tym tekście nie da powiedzieć dobrego, choćbym nie wiem jak się wytężał. Słabowity, beztreściowy pseudosurrealizm.

  • Idź i nie grzesz więcej!!!

  • dzięki za komentarze, wezmę do serca

  • Moje zastrzeżenia do tego tekstu to:
    a) zapis w słupku - nie widzę żadnego uzasadnienia dla takiej formy;
    b) pisane na abażurach nosem??? Nie można pisać po ludzku, ręką?
    c) nawiązanie do modlitwy nie teges;
    d) bardzo mętne, nie można nijak złapać chociażby nici porozumienia z tekstem;
    e) nuda, po drugiej zwrotce straciłam zainteresowanie; doczytałam do końca raczej z poczucia obowiązku.

    Nie będę pouczać autora co powinien, a czego nie powinien. Przeczytałam, napisałam co myslę i tyle. Miłego dnia...

  • to również wezmę do serca

  • Molto male, jakby zapewne powiedział niezawodny Jarosław T.

  • No nie, Arturze, jakieś małe, zdawkowe bene wysupłałby:)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się