Wojtek Potop (piosenka)
wojtek uczy się pisać
ma jeden zeszyt i jeden ołówek
lustrzanym pismem znaczek po znaczku
z palców tryska mu analfabetu strumień
przy której jest teraz literce?
może blisko el albo em
w tym samym zeszycie tym samym ołówkiem
z tym samym na twarzy skupieniem
w skupieniu swym widać że myśli
ba on od myśli się opędzić nie może
samotność jego potęguje myślenie
bo samotny jest jak palec niebożę
i nawet jeśli pisanie
obce mu było kiedyś to dziś
wróciło z chwilą gdy stracił wszystko
i skonstatował że nie ma nic
to musiał być dla wojtka przełom
musiał się zastanowić nad sobą
i w miarę jak się zastanawiał
myśli przepełniały mu głowę
czas mijał on wciąż zamyślony
myśli w przebraniach słów ganiał
i splatał wymyślne androny
i w głowie sobie układał
aż w głowie miejsca zabrakło
więc zaczął umieszczać je w ciele
sadowić w rękach i nogach
tak bardzo było ich wiele
wreszcie i ciała nie stało
więc ręce drżeć mu zaczęły
do siebie zaczynał więc gadać
przypomnę sobie litery pomyślał
kupił ołówek i zeszyt
od tamtej pory siaduje na plantach
i bazgrze swoje literki
lustrzanym pismem na zeszytu kartach
twarz ma skupioną myślącą
ołówek ściska kurczowo
żeby mu broń boże drżenie rąk
nie zachwiało nad literami kontrolą
a kiedy już dopłynie do żet
przez alfabetu meandry wszystkie
kupi sobie drugi zeszyt
w który wleje morze swych myśli
na chwilę rozluźni swe ciało,
lecz wkrótce kolejny kupi zeszyt
on jeszcze tego nie wie ale
wolnością nie będzie się długo cieszył
bo takie jest przekleństwo pisania
że jak raz już się liter nauczysz
spiętrzą się po sufit stosy kartek
a ty myśli z siebie i tak wszystkich nie wyrzucisz
stosy kartek po sufit się spiętrzą
zasłonią słońce i gwiazdy
utrwalą na twej twarzy wojtek
zastanowienia grymas zajadły
myśl jest jak kropla w rzece
co się przelewa przez wały
do której wchodzisz dwa razy
i wychodzisz tak samo niedoskonały
dla ciebie wojtek ratunkiem
medytacji góra ararat
płyń tam gdy wokół myśli potop
arką twych próżnych starań